Na zakupy i na łąkę
Mitsubishi Pajero Pinin
 

Kolejny raz spotykamy się z zaangażowaniem europejskich stylistów w projekty realizowane przez firmy z kraju kwitnącej wiśni. Mitsubishi Pinin jest tego najlepszym przykładem, w którym nawet nazwa modelu pochodzi od nazwiska sławnego włoskiego projektanta PININFARINY.

Pinin z wyglądu przypomina stare dobre Pajero, ale w mniejszym wydaniu. I o to chyba producentowi chodziło, by stworzyć małą terenówkę, ale raczej w delikatnym i niezobowiązującym wydaniu, nawiązującą jednak do najlepszej chyba wersji większego pierwowzoru. Wysokie nadwozie sprawia, iż powierzchnia szyb jest stosunkowo duża, co sprawia, iż mijane krajobrazy można obserwować wnikliwie, co szczególnie zalecane jest podczas wyjazdów w nieco dziksze tereny.

Siedzenia są wygodne, lecz nie zapewniają dobrego trzymania bocznego. Wszystkie plastiki użyte do wykończenia wnętrza są dobrej jakości, a co najważniejsze łatwo utrzymać je w czystości. Deska rozdzielcza jest skromna i niezbyt nowoczesna, ale za to posiada czytelny zestaw wskaźników, co w tej klasie samochodów jest przeważnie regułą. Bagażnik jest pojemny, ustawny i można go łatwo modyfikować rozkładając siedzenia na różne sposoby. Piąte drzwi otwierają się szeroko, niestety na prawą stronę, tradycyjnie już dla japońskich pojazdów.

Benzynowy silnik o pojemności 1834 cm3, dobrze znany z modelu Carismy, jest trochę łakomy na paliwo, co nie idzie w parze z osiągami. 114 KM mocy maksymalnej i 160 Nm momentu obrotowego rozpędza Pinina do setki w 12,6 sekundy. Jak na terenowy pojazd byłby to wynik całkiem niezły, ale Pinin jest tak naprawdę tylko wyższym kombi z napędem czterech kół. Naszym zdaniem lepiej pasowałby do tego modelu sprawdzony silnik wysokoprężny DI-D, choć z pewnością podniosłoby to cenę.

Skrzynia biegów jest typowa dla aut japońskich, cicha i precyzyjna. Brakuje tu jednak reduktora, co właśnie eliminuje Pinina z grona prawdziwych samochodów terenowych. Gdyby chociaż miał blokadę mechanizmów różnicowych... Dotkliwy brak obydwu tych rozwiązań odczuliśmy na własnej skórze, gdy Pinin nie mógł wydostać się z błota.

Zawieszenie dobrze wybiera nierówności, choć nie powinno się go narażać na wyzwania większe niż typowe miejskie atrakcje uliczne lub nierówności na drodze dojazdowej do działki za lasem, nawet w jesienne deszczowe dni. Pinin świetnie poradzi sobie na gorszych drogach gruntowych, ale odradzamy zbaczanie z utartych szlaków, chyba że na piknik na łące. Hamulce, standardowo wyposażone w ABS, bez zastrzeżeń dają sobie radę z dość ciężkim Pininem.

Naszym zdaniem Pinin jest niestety tylko namiastką prawdziwej terenówki i nadaje się bardziej do spokojnej jazdy po dziurach w naszych polskich jezdniach, ewentualnie po drogach gruntowych, o prawdziwym wertepie należy jednak zapomnieć. Uprzedza nawet o tym producent, umieszczając w instrukcji obsługi informację, że Pinin nie jest samochodem terenowym. Główną przeszkodą jest wspomniany brak reduktora oraz typowo szosowe opony. Te ostatnie można zmienić na terenowe, tylko po co. U konkurencji sprawy mają się dużo lepiej i to w podobnej cenie.

Grzegorz Rochna

fot. Michał Nejbauer

Skomentuj ten artykuł na naszym Forum dyskusyjnym.

        Dane techniczne:

Silnik

benzynowy

typ / liczba zaworów
R4 / 16
pojemność
1.834 cm3
moc maksymalna / obr/min
84 kW (114 KM) / 5500 obr/min
moment obrotowy
160 Nm / 4000 obr/min
położenie

poprzecznie z przodu

napęd

na wszystkie koła

Skrzynia biegów

5 - mechaniczna

Osiągi (fabryczne) 
prędkość maksymalna
155 km/h
przyspieszenie 0-100 km/h
12,6 s
Zużycie paliwa (fabryczne) 
miasto / trasa / średnie
11,7 / 8,3 / 9,5 l
Wymiary 
długość / szerokość / wysokość
4035 / 1680 / 1700 mm
rozstaw osi
2450 mm
Masa własna / dopuszczalna
1340 / 1840 kg
Pojemność bagażnika
358 / 1158 l
Pojemność zbiornika paliwa
53 l
Cena (wersji testowanej)
75.990,00 zł
Powrót na stronę główną